Koncert Karłowicz Quartet

Karłowicz Quartet powstał we wrześniu 2017 roku. W skład zespołu wchodzą absolwentki najlepszych uczelni artystycznych w Polsce. Swoje doświadczenie kameralne zdobywały pod kierunkiem wybitnych kameralistów z zespołów takich jak Royal String Quartet, Scharoun Ensemble, Apollon Musagete Quartett, Kwartet Śląski, Kwartet Wilanów, Alban Berg Quartet, Altenberg Trio. Aktywnie uczestniczą w życiu artystycznym Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie. W swoim repertuarze posiadają najwybitniejsze dzieła muzyki klasycznej, nie stroniąc przy tym od muzyki rozrywkowej i filmowej. Dużym atutem kwartetu jest otwartość na wszelkie innowacyjne projekty i nastawienie na stały rozwój artystyczny.

Karłowicz Quartet tworzą:

  • Elżbieta Fabiszak-Dąbrowska - skrzypce
  • Karolina Hyla-Wybraniec - skrzypce
  • Magdalena Micke - altówka
  • Klara Świdrów - wiolonczela

Podczas koncertu zaprezentowane zostaną:

  • Wolfgang Amadeus Mozart – Divertimento D-dur KV 136
  • Grażyna Bacewicz – IV Kwartet smyczkowy cz. 2
  • Mieczysław Karłowicz – Serenady, części 1 i 2

Z archiwum Muzeum Tatrzańskiego

Mieczysław Karłowicz pośród ludzi gór to przede wszystkim legenda taternictwa, pionier skituringu w Polsce oraz wyborny fotograf. Nadal jednak stosunkowo niewielu wie, że był on także doskonałym, acz wciąż niedostatecznie docenionym, kompozytorem.

Mieczysław Karłowicz (1876–8.02.1909) - syn ziemi litewskiej, wzrastający pod opieką ojca Jana, znakomitego humanisty, zdobył doskonałe wykształcenie za granicą, zwłaszcza w Berlinie, ale także w Warszawie. Związany poprzez edukację i miejsce zamieszkania z Warszawą, ale też z Tatrami; w Zakopanem znalazł drugi dom. Czy faktycznie wątek tatrzański stałby się kolejnym wyborem tematycznym Karłowicza, tego nie wiemy. Był twórcą osobnym, niezbyt dobrze odnajdującym się w grupie współczesnych sobie kompozytorów Młodej Polski; wśród nich – obok Karola Szymanowskiego – bez wątpienia najwybitniejszym.

Był przede wszystkim symfonikiem. Jednak tradycyjna forma symfonii wydała się mu już dostatecznie wyeksploatowana. W jej miejsce wybrał poemat symfoniczny, który stoi w centrum jego twórczości. Gatunek ten w jego przekonaniu pozwalał na rozmaite eksperymenty. Pociągała go możliwość porozumienia z publicznością z pomocą programu, którego dzieło nie było jednak prostą ilustracją. Wszystko w poemacie wynikało z założeń logiki muzycznej, a związek ideowy programu z utworem – jego formą i treścią – był rygorystycznie przestrzegany. Forma wynikała dlań z naturalnego rozwoju myśli i ich zespolenia, a tradycyjne założenia allegra sonatowego, będące najczęściej przynajmniej formalnym punktem odniesienia, trzymały całość utworu w żelaznych ryzach. Polifonia była dlań tak samo ważna, jak romantyczna praca tematyczna. Fascynowali go nieliczni mistrzowie: Richard Strauss, Richard Wagner, Anton Bruckner, Fryderyk Chopin, Edvard Grieg – i od każdego zaczerpnął inną inspirację.

Był prawdziwym neoromantykiem. Wielka, powagnerowska, straussowska poniekąd orkiestra stała się dla Karłowicza środkiem wyrazu muzycznego przesłania. Dawała bowiem wszechstronne możliwości brzmieniowe, kolorystyczne, a Karłowicz okazał się mistrzem instrumentacji. Jego dzieła cechuje idealna równowaga między formą, wybranymi do jej realizacji środkami oraz treścią, a także głęboko przemyślany program poematów. Ten zwykle jednak jest tylko sygnalizowany, rzadziej w pełni wyeksplikowany; zaczerpnięty bywa zarówno z dzieł literackich i malarskich, przede wszystkim jednak z własnych doświadczeń egzystencjalnych. Wśród nich najważniejsze było głębokie, acz nie patetyczne, odczucie pesymizmu oraz tragizmu ludzkiego istnienia. Karłowicz nie poszukiwał pociechy w religii chrześcijańskiej; bliski był mu panteizm i myśl o tym, że „Ukojeniem wiekuistej tęsknoty jest rozwianie się we Wszechbycie”.

Nieco ponad dwadzieścia pieśni, pięć poematów symfonicznych („Powracające fale” op. 9, „Odwieczne pieśni” op. 10, „Rapsodia litewska” op. 11, „Stanisław i Anna Oświecimowie” op. 12, „Smutna opowieść” op. 13) i jeden niedokończony („Epizod na maskaradzie” op. 14), Symfonia „Odrodzenie” op. 7, a także Serenada na orkiestrę smyczkową op. 2, muzyka do dramatu „Biała gołąbka” op. 6, wreszcie Koncert skrzypcowy A-dur op. 8 to cały dorobek kompozytora (zamykający się, z wyjątkiem pieśni, w dwunastu latach), którego trzydziestodwuletnie życie przerwała górska lawina.

Opr. Prof. Piotr Urbański


Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie to miejsce, gdzie wyjątkowa architektura spotyka się z najlepszą muzyką oraz jest inspiracją do kreowania nowej jakości. Działalność koncertowa, edukacyjna i wystawiennicza instytucji tworzy przestrzeń do szerokiego kontaktu ze sztuką i realizacji różnych działań interdyscyplinarnych. Jednocześnie, prezentując szeroki dorobek artystyczny wybitnych twórców i artystów z Polski i całego świata, stara się podejmować nowe wyzwania w zakresie dialogu kulturowego i społecznego.

Dziś, oprócz regularnej działalności symfonicznej i koncertowej, która zdążyła już na dobre wpisać się w kulturalny kalendarz Polski i Europy, Filharmonia w Szczecnie ma w swojej ofercie także takie wydarzenia, które odbiegają od konwencjonalnego myślenia o instytucji muzycznej. Niejednokrotnie odbywają się w niej wystawy malarstwa, grafiki, fotografii, pokazy filmowe, happeningi, performance, instalacje dźwiękowe i video, ale także koncerty prezentujące różne gatunki muzyczne. Instytucja prowadzi także działalność społeczną (kampania „Słyszę Dobre Dźwięki”), wydawniczą (książki i płyty) oraz inne niestandardowe przedsięwzięcia. Wszystko to sprawia, że Filharmonia stała się nie tylko domem muzyki, ale również innych dziedzin sztuki.

Odważna architektura i wyjątkowe parametry akustyczne sal koncertowych sprawiły, że nowa siedziba Filharmonii w Szczecinie, uważana jest obecnie za jeden z najnowocześniejszych obiektów o charakterze kulturalnym w Polsce. Dzięki bogatej ofercie stała się wizytówką miasta i regionu, goszczącą artystów z całej Polski i zagranicy.

Nowa siedziba instytucji stała się impulsem do dynamicznego, artystycznego rozwoju zespołu Orkiestry Symfonicznej, której obecnie przewodzi maestro Rune Bergmann. Przy Małopolskiej 48 gościły już takie sławy jak: Gábor Boldoczki, Tabea Zimmermann, Christian Tetzlaff, Bartłomiej Nizioł, Aleksandra Kurzak i Roberto Alagna, Krzysztof Penderecki, Bomsori Kim, Rafał Blechacz, Truls Mørk, Veriko Tchumburidze i wielu innych. Orkiestrą szczecińskich filharmoników kierowało wielu znamienitych dyrygentów m.in.: Leopold Hager, Jacek Kaspszyk, Krzysztof Penderecki, Kasper Zehnder, Łukasz Borowicz czy Thomas Sanderling. Gośćmi jazzowego cyklu koncertowego byli m.in. Terence Blanchard, Gregory Porter, Leszek Możdżer czy Tomasz Stańko. Z okazji 70-tych urodzin Orkiestry Symfonicznej Filharmonii w Szczecinie, legendarny muzyk i producent Quincy Jones, skomponował dla niej muzyczny prezent. Swoje miejsce znalazła tu również muzyka elektroniczna i eksperymentalna, którą prezentowali m.in. Laurie Anderson, Squarepusher, Hauschka czy Tanqerine Dream.

Biała fasada Filharmonii na co dzień wyglądająca, jak biała góra lodowa, może się zmieniać i rozbłysnąć wieloma barwami w różnych konfiguracjach, bywa więc przestrzennym ekranem z wieloma iluminacjami. Budowla wyróżnia się odwagą i lekkością, lecz jednocześnie tworzy spójną linię z neogotycką zabudową otoczenia. Wnętrze Filharmonii to ponad 12 000 metrów kwadratowych przestrzeni, rozłożonej na czterech kondygnacjach, w której znajdują się m.in. dwie sale koncertowe, dwie galerie sztuki, kawiarnia, obszerny hol i foyer. Projekt hiszpańskiej pracowni Estudio Barozzi Veiga, zdobył wiele nagród architektonicznych, w tym najważniejszą w dziedzinie współczesnej architektury, Mies van der Rohe Award 2015.